Rozdział 4 :
Pani Red wskazala mi miejsce kolo Liam'a. Podeszłam do ławki i zajełam swoje miejsce, a on tylko sie słodko usmiechnął.
-Cześc-powiedział
-Hej-odpowiedziałam
I wtedy zaczęła sie lekcja. Po skończonej lekcji podeszłam do Lucy.
-Teraz idziemy do szafki-Lucy
-Ok-Malwina
Podeszłysmy do szafki wyciągłyśmy zeszyt i poszłysmy na lekcję. Reszta lekcji minęła spoko. Gdy wyszłysmy ze szkoły zawołal nas Liam. Podeszłyśmy do niego.
-Podwieśc Was-Liam
-Nie chcemy robic klopotu-Malwina
-Słońce to nie żaden problem-Liam
-No to ok-Lucy
-Dobra tylko poczekamy na reszte-Liam
-Boże swiety to najlepszy dzień w zyciu-Lucy
Liam i ja popatrzylismy na nia a później na siebie i zaczęlismy sie śmiac.
-Co tu sie dzieje-Harry
Ucichlismy
-O boże-Lucy
- Lucy oddychaj spokkojnie.-Malwina
-A jej co?-Harry
-To jest nasza fanka Lucy-Liam
-Aha-chłopcy
-Lucy a to sa Zayn, Niall, Harry i Louis-Liam
-Przeciez wiem-Lucy
-A ty to kto?-Harry zwrócił sie do mnie
-To jest Malwina moja dziewczyna-Liam
-COO?!!!-Lucy i Malwina
-Nie no żartuje . To jest ta dziewczyna z kawiarni-Liam
-Miło mi cie poznac. Liam duzo o tobie opowiadał-Zayn
-Naprawde-spojrzałam na Liam'a a on sie zaczerwienił
-No tak, no wiesz....-Liam
-Powiedział że zrobiłaś na nim zajebiste wrażenie-Zayn
-Aha.Ok-zaczerwieniłam sie
-Ojej ale tu gorąco-Harry
Wszyscy zaczęli sie smiac.
-To co jedziemy-Lucy
-Tak-powiedział zawstydzony Liam
Wsiedlismy do auta i pojechalismy.
-Za chwile skręc w lewo-Lucy
-Dobrze-Liam
Liam skręcił w lewo i zatrzymał sie, koło domu Lucy.
-Pa chłopaki-Lucy i Malwina
Wysiadłysmy z samochodu i kazda ruszyła w swoją strone, chłopcy pojechali dalej. Weszłam do domu mamy i Adam'a jeszcze nie było. Poszłam do kuchni i zrobiła sobie zapiekanke i ja zjadłam. Poxniej wziełam toreke i poszłam na górę robic lekcję. Włączyłam muzyke i zaczęłam . Przerwal mi mój dzwoniący telefon. Była to mama.
-Halo?-Malwina
-Cześ słońce mam prośbę. Mogłabys posprzątac na tarasie, bo przyjdzie dzisiaj na kolacje mój szef z rodzina-Mama
-Jasne niema sprawy. A o której będziesz?-Malwina
-Za jakieś 40 min-mama
-Dobrze.Pa-Malwina
Wzięłam telefon i słuchawki i poszłam posprzatc na tarasie. Wyglądał on tak:
Włączyłam muzykę w słuchawkach i zaczęłam sprzatc. Zajęło mi to 35 min. Gdy skończyłam poszłam do kuchni i nalałam sobie soku pomarańczowego. Wtedy własnie przyszedł Adam.
-Cześc juz jestem-Adam
-Hej.Jestem w kuchni.-Malwina
Do kuchni wszedł Adam.
-Mam do ciebie pytanie o ktorej maja przyjsc ci goscie-Malwina
-O 18-Adam
-Dobrze dziekuje-Malwina
To ja pójde posprzatac taras-Adam
-Przed chwila to zrobiłam. Wiesz co moze ja przygotuje jakąś sałatke-Malwina
-Dobrze. To ja ide posprzatac łazienkę-Adam
-Ok-Malwina
Poszłam do lodówki i wyciągłam wszystkie potrzebne składniki.Podczas robienia salatki wróciła mama.
-Cześc juz jestem.Malwina gdzie jestes?-Mama
-W kuchni-Malwina
-Hej słonko-powiedziała mama wchodzac do kuchni.
-Hej mamo-odpowiedziałam
-Co robisz?-Mama
-Jedzenie na kolacje-Malwina
-Dziekuje.To ja pójde sie ubrac-Mama
Ok. Mamo mam pytanie czy mam sie ubrac elegancko czy raczej na luzie-Malwina
-Elegancko-Mama
-Dobrze-Malwina
Dokończyłam robic jedzenie i poszłam się ubrac. Podeszłam do garderoby i wyciągłam z niej to :
Nastepnie poszłam do łazienki zrobiłam taki makijaz:
iwłosy uczesałam tak:
Kiedy wyszłam z łazienki Mama stała w pokoju.
-Wow mamo slicznie wyglądasz-Malwina
-Ty tez-Mama
-Dziewczyny goscie juz sa-Adam
Razem z mama zeszłysmy na dół
-Czesc Simon-Mama
-Czesc Patrycja-Simon
-To jest moja córka Malwina.-Mama
Usmiechnęłam się.
-Miło mi cię poznac-podał mi reke a ja ja uścisnęłam-To jest moja żona Karen a to mój syn.....
-




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz